9 lutego 2009

blog roku

tak stało się
nie wierzyłem
ze wstydem przyznaję się nie wysłałem smsa na Zawsze kwadrat
nie wierzyłem ze coś takiego jest możliwe
a jednak: Zawsze Kwadrat wygrał tytuł Bloga Roku w kategorii Kultura!!!

z drugiej strony to całkiem miłe zdarzenie.
z innych wieści
lenistwo mnie dopadło, z sylwestra fotkę miałem wrzucić, tak fotkę, bo w końcu wywołałem pierwszy negatyw, a na sylwestra na sopockim molo miałem tylko syfre :P
tak wiec sylwestra spędziłem w Sopocie, po całkiem drugiej stronie polski niż planowałem, ale nie wyszło, później znów nie wychodziło, mam nadzieje ze te plany za tydzień wyjdą, a mianowicie spotkanie założycielskie stowarzyszenia fretkowego którego inicjatywa wywodzi się z Fretkorum, choć właściwie ten link jest do portalu głównego który funkcjonuje od dość niedawna

tak dla tych którzy nie wiedza, mam fretki, na dodatek dwie, na dodatek mam wielką klatkę i na dodatek uwielbiam ten "smród"

wspomniałem o wywołanym negatywie, moim pierwszym negatywie, na dodatek średnio formatowym. trwało to trochę czasu, ale w końcu udało mi się skompletować te minimum akcesorii potrzebnych do wywoływania negatywów. wciąż brakuje mi zlewek, słoiki są szalenie niewygodne w użyciu, poza tym to chemia, lepiej nie mieszać jej z konfiturami.
co z negatywem? pocięty i schowany do książki bo muszę kupić koszulki na owe negatywy, ale to razem ze zlewkami się zamówi.
tak wiec ( wiem nie powinno się tak zaczynać zdania, ale tak samo po kropce powinno pisać się z wielkiej litery ) negatyw udało mi się nawinąć do koreksu, nie żałuję teraz tych 50 zł na używanego kaisera, spisał się rewelacyjnie i prócz paru załamań, które na pewno powstały podczas wkładania filmu, wszystko inne wyszło idealnie, oczywiście tak na pierwszy i dziesiąty rzut oka. jak jest naprawdę przekonam się jak go zeskanuje, bądź też sfotografuję, ale to dopiero jak zrobię przystawkę do aparatu, może niebawem?
wtedy może również pochwale się jedną z tych 12 ciężkich do wykonania klatek. co ja bym zrobił gdybym pomyślał o małym obrazku? 36 klatek do naświetlenia, z moim zapałem i nastawieniem ostatnimi czasy, to rzecz niewykonalna.
dodatkowo przekonałem się ze jako tako można polegać na światłomierzu w Jaśce, nawet jeśli nie zasili się go odpowiednią baterią, to drobna korekta i wszystkie klatki wyglądają identycznie, możliwe ze tak samo źle, lub tak samo dobrze, ale wyglądają identycznie, i nie ma na nich żadnych rys ani zacieków, do tego Jaśka znakomicie dzieli negatyw w równych odstępach, chwała jej za to
to chyba tyle, na razie po tej tak długiej przerwie

24 sierpnia 2008

Kraków

tak, jak co roku pojechałem do Krakowa, by odwiedzić moją znajomą Monikę, która zawsze latem przylatuje z Irlandii i z utęsknieniem czeka na telefon i wiadomość kiedy przyjadę.
Tym razem wyjazd ten miał wspomóc moją psychikę, miał być wypoczynkiem i zarazem pierwszym spotkaniem z kwadratem w wykonaniu mojej jaski ( Yashica mat 124g )
Spotkanie z jaską było całkiem miłe choć nie bardzo wiedziałem gdzie się udać i co sfotografować, ale coś się udało, zaledwie 6 klatek, a ja cały czas zastanawiałem się jak można się wyżyć na 12 klatkowym negatywie, ale kolejny raz przekonałem się, że nie jest mi łatwo zapełnić taki materiał, może dlatego, że szukam w sobie do niego szacunku, a może dlatego, że coraz częściej po prostu nie mam ochoty robić zdjęć, a może po prostu nie jestem/będę fotografem? Brak mi tego oka by dostrzedz to coś czego ciągle szukam.
Tak wiem jakie zdjęcia chciałem robić i jakich już tak właściwie robić nie będę. Moje podejście do aktu z "moim szczęściem" było dla mnie bardzo miłym doświadczeniem. Pomijam tu już fakt iż w jej przypadku powiedzenie "każda kobieta jest piękna, ale nie zaszkodzi obrać tego piękna w coś seksownego" zupełnie do mnie nie trafiało. Może dlatego, że nie chciałem traktować jej jako obiekt seksualny, a po prostu podziwiać jej piękne ciało, bo uwielbiałem patrzeć na jej nagość. Po prostu sam akt mnie zaciekawił i to, że można pokazać naprawdę wiele tak naprawdę nie pokazując nic. Owszem zazdroszczę fotografom którzy mają modelki, które po prostu rozbierają się przed obiektywem, wiem, że Em na początku była nieco skrępowana i nie tyle mną, co obiektywem i tym że ktoś później zobaczy jedno ze zdjęć, ale po pewnym czasie przełamała swój lęk, choć nigdy nie poczuła się swobodnie, cóż jedna sesja to mało.
No ale miałem pisać na temat Krakowa. Ogólnie nie pomógł on mojej psychice w żaden sposób. Widać cudze szczęście raczej nie może nas doładowywać. Mnie po prostu przybiło i to że nie mogła poświecić mi tyle czasu co kiedyś na prowadzanie po mieście. Tak więc wyjazd do Krakowa mogę zaliczyć do najmniej udanych i owocnych wyjazdów ze wszystkich wizyt w Krakowie. Pomijam już fakt......nie mam sił pisać dalej

13 sierpnia 2008

czas napisać znów coś

tyle się działo, że jakoś nie miałem ochoty na pisanie, a i czasu znaleźć nie mogłem
po kolei

jaśka przyszła dość szybko, moja radość była wielka, bo w końcu wkroczę w ten zamknięty świat który nie jest dostępny dla większości normalnych pstrykaczy
jednak okazało się że moja radość trwać długo nie będzie, jaśka wymaga remontu, drobnego ale jednak. niby nic szczególnego, ale trzeba wymienić, a raczej wkleić nowe gąbki uszczelniające w klapie. do tego trzeba wyregulować migawkę, bo na czasach od 1/4 w cale pracować nie chce, pomijam kwestie że z pozostałymi czasami może tez nie być ciekawie. tak czy siak jaśka wczoraj pojechała ze mną do wawy i została u Pana ....... ( nie chce mi się szukać teraz papierka, ale została na grzybowskiej 5 ) ok no wszystko fajnie tylko trzeba jeszcze zapłacić 240 ziko. czasem żałuję że nie poczekałem troszkę bo niebawem pojawiła się mamiya c330 z wymienną optyką, jedyny taki aparat wśród tlr'ów. dodatkowo chyba miała komplet obiektywów, ale prawda jest taka iż nie wiadomo czy ona tak samo nie musiała by jechać na serwis. to są stare aparaty i czasem wymagają drobnych regulacji i smarowania. zawsze jednak pozostaje mi możliwość sprzedania jaśki, a mając papier z serwisu jej wartość nieco wzrośnie. ale czy ją sprzedam? nie sądzę, choćby dla tego że mi się podoba, choćby dla tego że w miedzy czasie czekając na wypłatę rozglądałem sie za jakimś senym lubitelem 166, za startem 66, tak by postawić na półce ( której notabene jeszcze nie ma ) obok moich zenitowych zbiorów.
wszystko było dobrze, ale pewien drobny niepotrzebny epizod związany z moim "szczęściem" którego tłumaczył nie będę. oderwanych parę dni i zwolnienie lekarskie na tydzień, a na tym się nie skończy. teraz naprawdę potrzebuję czasu, a ten czas który dostanę naprawdę mi się przyda.

w miedzy czasie, byłem z Tomkiem na rybkach, tak rybkach, bo udało się jedną jadalną płoć złapać, reszta to maluszki, z których 2 poleciały na żywca, gdyż Tomek, zauważył jakieś większe poruszenie i postanowił spróbować, a nóż widelec jakiś szczupak się załapie. ja sam wyciągnąłem kilka płotek, możne z 5, do tego zerwałem dwa zestawy przypon haczyk w zaroślach, jeden nawet z rybką, tez mała. ogólnie miło było, ale szkoda ze nic nie brało tak jak powinno.
cały czas dumamy kiedy by tu znów pojechać. mieliśmy jechać wczoraj razem z jego bratem, ale brat się rozmyślił, a ja wróciłem dość późno z wawy, a oni jednak pojechali, ale jedyne co łowili to butelki z piwem. dziś też raczej nie pojedziemy, bo jutro pojadę do wawy, wiec po nie przespanej nocy raczej będzie mi średnio jechać, ale zobaczymy, bo jednak mam ochotę, ale nie w weekend, kiedy jest pełno innych moczykijów, tylko żeby ryba brała.

27 lipca 2008

dlaczego nie kwadrat

no i stało się. od dawna nosiłem sie z zamiarem zabawy w analogowe foto, w wywoływanie klisz, naświetlanie papieru, cala ta otoczka która wiąże się z papierowym zdjęciem. myślałem myślałem i stało się.
myśl dojrzała i nadszedł czas by podbudować swoje ego, pokrzepić swoje serce i opróżnić swój portfel
tak wiec zacząłem się za czytanie i znalazłem to:


Kiev 88, dość ciekawa konstrukcja, podo ba mi sie całe jego założenie, kominek, kaseta w tyle aparatu, wystarczy miec dwie, kazda na 24 klatki i mozna isc w teren, ale tak naprawde to wstarczy 12, bedzie zmuszac do myślenia przed zrobieniem zdjęcia. ale chcialem czegos innego
w miedzy czasie znalazlem to:

arax mlu start kit, unowocześniona konstrukcja kieva 88, wciaz produkowany na Ukrainie, też bardzo fajna i na pewno lepsza od kieva 88 choc krążą w sieci o nich opinie iż z jakoscią jest taki sam rozrzut jak z kiewem. nie mniej jednak to nowy aparat z roczną gwarancją producenta za który trzeba zaplacic jedynie 1200 zł razem z wysyłka mniejwiecej co jest naprawde znakomitą alternatywą dla Mamiyi czy Hasselblad'a.
oczywiście jest jeszcze pentakon six system określany ładnie mianem psix, które jest przyjemne i rozumiane, ale to znów nie dla mnie, zwykła lustrzanka tyle ze dużego formatu, ja chce cos niezwykłego. dlatego aparat z kominkiem to jest to co zachciałem mieć . dodatkowo korbka do przewijania filmu, no czegóż chcieć więcej, poza tym jakież wrażenie będzie robić człowiek z takim aparatem, na pewno wzbudzi więcej zainteresowania niz ze zwykłą lustrzanką cyfrowa jaką posiadam, która nie różni się niczym od kompakt. ludzie juz zapomnieli ze istnieją lustrzanki. napewno miło będzie chodzić z takim aparatem
no i stało się tak jak pisałem juz wcześniej
zrobiłem to, kupiłem:
Yashica mat 124G

teraz tylko zrobić przelew i czekać aż przyjdzie paczka, kopic jeszcze przynajmniej jeden negatyw i myśleć co dalej. zawsze będę mógł sprzedać, w końcu to dość rzadki sprzęt i dość chodliwy, a trafiłem na niezły zestaw w dobrej cenie.

P.S. właśnie dowiedziałem się od znajomej iz jej tata ma właśnie taką yashicę plus 35 elektro, feda 3 ( mało interesujacy w pojedynczej sztuce, ale gdyby tak miec cała kolekcję to miało by to sens ) i zenita C na którego poluje juz od roku zeby dołaczyc go do moich 3 i 3m oraz całej reszty nowszych konstrukcji


24 lipca 2008

dlatego...

4 nad ranem, wciąż nie mogę zasnąć, właściwie to nie chcę
za oknem wciąż miałczy kot, może kotka, może to matka która nawołuje swoje dzieci, a może jakiś zagubiony kociak, który szuka swojej matki, czuje się przez niego jeszcze gorzej.
długo gryzłem się z myślami nim wstałem i włączyłem dopiero co wyłączony komputer
rozmyślanie nad tym czy usiąść do biurka czy na łóżku wziąć lapka na kolana i zacząć pisać
ale nie tylko komp pozostał, na lapku nie mam żadnych zdjęć, nie mam jej. w końcu wstałem, zacząłem pisać, znalazłem zdjęcie, przyciąłem....

a wszystko to dlatego że, moja iskierka dla mnie zgasła


22 lipca 2008

po pierwsze

wiec nastała chwila gdy pisze pierwszego posta na.... ot tym oto blogu
powitać pragnę Ciebie mój drogi czytelniku.

z czasem polubisz lub zbrzydnie Ci to co tu się znajdzie, z czasem
dowiesz się też co to będzie, ja zachowam dla siebie tą informację,
ale....

czas pokaże a cisza....

cisza ukoi