za oknem wciąż miałczy kot, może kotka, może to matka która nawołuje swoje dzieci, a może jakiś zagubiony kociak, który szuka swojej matki, czuje się przez niego jeszcze gorzej.
długo gryzłem się z myślami nim wstałem i włączyłem dopiero co wyłączony komputer
rozmyślanie nad tym czy usiąść do biurka czy na łóżku wziąć lapka na kolana i zacząć pisać
ale nie tylko komp pozostał, na lapku nie mam żadnych zdjęć, nie mam jej. w końcu wstałem, zacząłem pisać, znalazłem zdjęcie, przyciąłem....
a wszystko to dlatego że, moja iskierka dla mnie zgasła

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz